piątek, 13 grudnia 2013

'Patrz Madika, pada śnieg!'

W oczekiwaniu na Święta Bożego Narodzenia postanowiłam zaproponować Wam lekturę książki 'Patrz Madika, pada śnieg!', której bohaterzy podobnie jak my w tej chwili poddają się atmosferze przedświątecznego pieczenia pierników i radości z nadchodzących Świąt, a co za tym idzie prezentów i śniegu. I kiedy ten ostatni wreszcie okrywa Czerwcowe Wzgórze białym puchem, nasze główne bohaterki - siostry Madika i Lisabet, nie mogą wyjść z zachwytu. Śnieżnych szaleństw nie ma końca, co skutkuje przeziębieniem Madiki, która nie może wraz z Lisabet wybrać się na świąteczne zakupy. Podczas wypadu do sklepu z opiekunką, Lisabet oddala się. Staje na płozach sań stojących przed sklepem, podczas gdy te niespodziewanie ruszają w kierunku lasu. Chcecie wiedzieć jak kończy się ta historia? Pijany kierowca sań zostawia Lis samą w środku gęstego lasu. Jest strach, rozpacz i cała masa negatywnych emocji. Ale nie martwcie się - końcówka dodaje nam nadziei, otuchy i jest doprawdy urzekająca.


 Nie będę Was zwodzić - to nie jest książka, którą Oli przynosi mi codziennie wieczorem do czytania. To książka, której Ona w zasadzie w ogóle nie dotyka [dzisiejsze zdjęcia były wyjątkiem]. Dzieje się tak z prostego powodu - 'Patrz Madika, pada śnieg' jest książką dla nieco starszych dzieci w przedziale wiekowym 4-6 lat i nie jesteśmy w stanie tego przeskoczyć. Za każdym razem kiedy zabieram się za czytanie czuję, że sprawia mi to większą frajdę, niż mojemu dziecku. Ja się wciągam, przeżywam, chłonę całą wyjątkowość książki, podczas gdy znudzoną Oliwię złoszczą już same imiona bohaterek. Książek Astrid Lindgren nie czyta się bezmyślnie jak leci, nie są to historyjki o tym, że Świnka kupuje buciki śpi w nich, kąpie się, tralala...
Ta książka bije po oczach od emocji - radości, strachu, przygnębienia, zwątpienia, serdeczności, miłości, ciepła, zrozumienia... Mówi o najważniejszej życiowej wartości jaką jest wzajemna rodzinna miłość. Ja ją kupuję, całą od góry do dołu. Wraz z jej nienachalnymi bajkowymi ilustracjami, które wstrzeliwują się w mój gust stuprocentowo.

'Patrz Madika, pada śnieg!' to książka, która na naszym książkowym regale będzie musiała odczekać swoje, ale absolutnie się tym nie przejmuję. Znam moje dziecko doskonale i wiem, że prędzej czy później przywędruje do mnie ze śnieżnym opowiadaniem i będziemy wałkować je do znudzenia. Jak 'Czerwone buciki' Peppy.



Tekst: Astrid Lindgren
Ilustracje: Ilon Wikland

Wydawnictwo: Zakamarki
któremu serdecznie dziękujemy za prezent.


Towarzyszyła nam poducha z chmurką od My Belle Papillon - dzięki Kochana!

4 komentarze:

  1. Ta książka na pewno zagości na naszej półce, ale w odpowiednim czasie. W tym roku mamy "Zimę na ul. Czereśniowej" i "Boże Narodzenie w Bullerbyn". I choć może wydawać się, że ta druga też jest dla starszych dzieci, to czytanie i opowiadanie przyjemnie nam mija :)

    Odpowiadając na Twoje pytanie u mnie:
    Żartowałam trochę w swoim wpisie...ja nadal chciałabym mieć bliźniaki :D heheh!

    OdpowiedzUsuń
  2. Jejku jaka śliczna!!! Uwielbiam Astrid Lindgren i to jak obecnie ilustrowane są jej książki. Jest pięknie!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Kolejna pozycja na którą do dawna mam chrapkę! Przepadamy za zakamarkami:) Podusia urokliwa. A tak w ogóle- dlaczego dopiero tu trafiłam? Kadry urzekające! To pierwsze zdjęcie, te usteczka na książce oparte- cuuudnie, uwielbiam takie ujęcia:)

    OdpowiedzUsuń