Narodzinom dziecka towarzyszą z reguły skrajne emocje. Radość z wydania na świat potomka, strach czy uda nam się podołać nowemu wyzwaniu... Najczęściej jednak dominują uczucia pozytywne. Tak było i w moim przypadku, kiedy to 5 marca 2011 roku o godzinie 19:38 przyszła na świat moja najdroższa Córeczka. Wywoływany poród był bardzo ciężki, niedostateczna opieka lekarska mogła skończyć się tragicznie. Po dziewięciu bardzo intensywnych godzinach w ostatniej chwili podjęto decyzję o cesarskim cięciu, które uratowało życie mojemu dziecku. Czułam ulgę, niesamowitą radość, ale i zmęczenie i chęć spania, długiego spania. ;)
I odtąd jesteśmy dwie. Już nie jestem tylko ja - wychodzę gdzie chce i kiedy chce, robię to co mi się podoba i kiedy mi się podoba. Tak, urodzenie dziecka to nie tylko rozkoszne różowe śpioszki i ten miód lejący się na serce matki podczas niemowlęcego odruchu moro. To przede wszystkim wielkie zmiany w życiu każdej kobiety; rezygnacja z pracy, mniejsze zaangażowanie w rozwijanie nowych umiejętności, realizowanie pasji. Racja, wszystko można pogodzić, ale nie łudźmy się, że nauka tego przyjdzie od tak, bo to naprawdę nie jest łatwa sztuka.
Ale najwspanialsze w tym wszystkim jest to, że kiedy usiądziesz sobie i pomyślisz nad swoim życiem before & after, to nawet gdyby wcześniejsze było usłane różami i niekończącym się pasmem sukcesów, to i tak za żadne skarby nie zamieniłabyś go na to tu i TERAZ. Bo życie we dwójkę wygląda zupełnie inaczej, masz poczucie, że wszystko co robisz - robisz dla kogoś. Że jest ktoś dla kogo jesteś całym światem, a ten mały ktoś jest całym Twoim światem.
Czasem się wkurzam, coś nie idzie po mojej myśli, a Mała daje mi mocno w kość. Wtedy siadam i myślę sobie: O ludzie, co ja bym bez Ciebie zrobiła? Możecie mi wierzyć, lub nie ale złe samopoczucie znika jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.
Nie ma nic większego, mocniejszego, głębszego i trwalszego jak miłość matki do dziecka. Bez względu na to czy jest duże czy małe, grzeczne, czy nie - miłość matki jest nieoceniona i zawsze, bez względu na okoliczności pozostaje tak samo silna.





zgadzam się z każdym twoim słowem po stokroć:) pozdr
OdpowiedzUsuń