czwartek, 15 sierpnia 2013

JESTEM ZMĘCZONA.

- Jak możesz powiedzieć, że dziecko Cię wkurza?
Ile razy słyszałyście już to pełne wszelakiegożaluipretensji pytanie?
Jeśli ani razu to oznacza, że znacie konsekwencje bycia szczerym i wolicie nie ryzykować, mam rację? ;)

Denerwują mnie dni, kiedy Oliwia bezustannie wisi mi na szyi i wciąż czegoś ode mnie chce. Kiedy to wysikać się nie mogę w spokoju, bo tylko MAMMMA i MAMMMA chodź baw się, chodź bo siku, chodź mi daj, chodź siadaj tu, chodź...
Pytania te ociekają bardzo negatywną emocją, przyznam, że sama nie raz przystanęłam i przez myśl przeszło mi: Czy powiedziałam coś niewłaściwego?
Otóż nie. Czy gdybym powiedziała, że wkurzył mnie dziś mąż, ojciec, sąsiad - czy zareagowałaby równie impulsywnie? Powiedziałam tak o dziecku - swoim najdroższym, najwspanialszym, tym, które dziewięć miesięcy pod sercem nosiłam. A dziecko to dar od losu, wobec czego nie mam prawa powiedzieć, że coś mi się nie podoba. A jeśli tak mówię, to z pewnością jest to problem. Który oczywiście leży we mnie. Masz być zawsze wypoczęta i promienna, zawsze szczęśliwa, nigdy zaborcza - nawet jak Twoje dziecko przy stole wciera sobie w twarz makaron z pomidorówki - musisz okazywać klasę. W końcu jesteś matką.

W naszym świecie utarło się, że matce nie wypada. A nie wypada różnych rzeczy; być zmęczoną na przykład - bo jak można się zmęczyć 'siedząc w domu z dzieckiem' - nienawidzicie tego określenia równie mocno co ja? Nie wypada powiedzieć, że w pewnych chwilach najchętniej wyszłoby się trzaskając drzwiami. Nie wypada, bo zbombardowane jesteśmy fałszywym obrazem idealnego macierzyństwa. Społeczeństwo wymaga od nas, żebyśmy pierdziały serduszkami na prawo i lewo, a jeśli z naszych ust wyjdzie coś innego niż spodziewane, zaczynają się uwagi przybierające formę najgorszej z możliwych krytyk. Bo matka powinna być idealna, a Jej życie wypełnione wyłącznie dobrymi, radosnymi chwilami - pierwszego uśmiechu, pierwszych kroków, pierwszego samodzielnego posiłku i kupy do nocnika. Poruszanie tematu tych ciemniejszych aspektów bycia mamą powoduje bardzo dziwną reakcję - zamiast odrobiny wsparcia, ciskają w nas gromy.
Matce nie wypada powiedzieć, że brakuje Jej czasu dla siebie, że jest sfrustrowana i zmęczona, że nic Jej się nie chce, że jest po prostu zła. 
Pada pytanie: - Jak możesz tak mówić?
Co oznacza tylko jedno: nie spełniamy oczekiwań, nie radzimy sobie, jesteśmy beznadziejne. I co następuje - zaczynamy wierzyć, że faktycznie coś jest z nami nie tak. Bo z ekranów telewizorów zawsze machają nam szczęśliwe, zadbane mamy, z perfekcyjnym make upem - nie ma tych, którym nie starczyło czasu by się pomalować i mówiących otwarcie o tym, że najchętniej wzięłyby kilka dni urlopu od swojego dziecka. 

Matka w końcu też człowiek, a nie robot. I tak jak dziecko ma prawo czuć się głodne, zmęczone i znudzone, tak samo my - mamy, mamy prawo do negatywnych emocji. Społeczeństwo określając nas niemiłymi epitetami daje nam do zrozumienia, że kiedy jest źle najlepiej jest po prostu zamknąć usta, zostać z problemem sam na sam, zakonserwować w głowie wszystkie negatywne uczucia, bo znowu wracamy do punktu wyjścia matce nie wypada! 

Myślę, że zamiast tego bzdurnego nie wypada należy zastanowić się skąd tyle matek w galopującej depresji - może właśnie przez to, że im nie wypadało czegoś zrobić, powiedzieć? Może właśnie dlatego, że zalał ich obraz perfekcyjnego macierzyństwa wypływający nie tylko z ekranów TV i obcych wszystkowiedzących, ale co gorsza - od ich najbliższych, przyjaciół, znajomych... 

Świata nie zmienimy, ale nikt nie zabroni nam próbować. Skreślmy wspólnie to cholerne nie.
Wypada nam zostawić dziecko wieczorem pod opieką taty/babci/opiekunki i wyjść na imprezę, wypada nam tam wypić drinka i zapalić papierosa. Wypada nam mówić o każdej emocji - bez względu na to czy jest pozytywna czy nie. Wypada nam położyć się w wannie z maseczką na twarzy i spędzić tam tyle czasu ile nam się podoba. Wypada nam przeczytać książkę od A do Z, czy obejrzeć film ze zrozumieniem. Wypada, a nawet MUSIMY to robić. Żeby nie dać się zwariować sztucznym wykreowanym ideom.
Pamiętajcie, że szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko. Kochajmy mądrze swoje dzieci nie zapominając o tym, że oprócz tego, że jesteśmy mamami jesteśmy też kobietami, żonami/partnerkami, że też mamy swoje potrzeby i nie bójmy się ich realizować!
Tyle ode mnie.

*****

Miałam napisać, że pod tym postem nie wypada wklejać mi zdjęć swojego Cud Dziecka, ale skoro mamy łamać stereotypy to róbmy to!

To już ostatnie dni przed wyjazdem, kiedy możemy nacieszyć się tylko sobą. Bo zaraz będzie Tatuś na pełnym etacie i Ciocia z pomocą. Te ostatnie chwile tuż przed przedwyjazdowym napięciem i szaleństwem pakowania chciałyśmy spędzić na maksa razem. Wspaniały był ten kilkugodzinny spacer, to wspólne szwędanie się po sklepach, mimo iż pod koniec znudzenie mojego dziecka dawało w kość - wszystkim! Fajnie było wyjść i wrócić uśmiechniętym. Bo macierzyństwo ma na szczęście dwie strony - a tej radosnej, ciepłej i pogodnej na szczęście nie wstydzimy i nie boimy się okazywać.

10 komentarzy:

  1. Matko najdroższa, jak ja nie nawiedzę tego stwierdzenia: jak można się zmęczyć 'siedząc w domu z dzieckiem' a często je od partnera słyszałam. I też częto się z moją rodzicielką kłocę "bo jak dziecko może cie kwurzać' , nie możesz tak przecież mowic o KAROLKU - a już nie daj boziu powiedz KAROL - to to Twoj synek cudowny. A no mogę! I on normalnie może mnie wkurzyć jak co chwilę coś ode mnie wymusza i płacze przez zęby!
    Obecnie matka się zmienia, nie jest już zahukaną strachliwą istotką i nie boi się mowić o tym co czuje i czego chce. Bardzo mnie ten fakt cieszy :)

    Pod całym postem podpisuję się rękami i nogami!!!


    Buziaki dla Was!! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jesteś matką! Nie masz prawa do zmęczenia, rozdrażnienia, do tego żeby mieć gorszy dzień. Nie może boleć Cie ząb, głowa, noga, tyłek. Nie możesz mieć dnia lenia itd.
    "Kocham" takie teksty. Działają na mnie jak płachta na byka. Wiesz co wtedy robię? wstaję i wychodzę, bo nie zamierzam po raz setny powtarzać, ze prócz tego ze jestem matką jestem też CZŁOWIEKIEM a nie cyborgiem wrrrr

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj niestety Nasze społeczeństwo wciąż wierzy w te stereotypy! Musimy to stopniowo zmieniać! Zaczynając od najbliższych!
    Ja po tym jak od męża słyszałam: po czym jesteś zmęczona skoro nie pracujesz, siedzisz z dzieckiem w domu - zostawiłam na 3 dni - pilny oczywiście wyjazd, zając się niby chorą ciocią - Nigdy więcej tego nie usłyszałam! :) Zrozumiał, że prowadzenie domu i opieka nad dzieckiem jest trudna! Teraz jestem mamą do 16. Potem mój mąż jest etatowym tatą! a ja..a ja mam czas dla siebie :)
    Moja rodzicielka rozumie, że wychowanie dzieci jest najcięższą pracą..i nie złości się na mnie jak mówię, że mnie wkurza..jestem zmęczona! - każe mi podrzucić wnuka.. I stwierdza fakt, że mi też się należy coś od życia..

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja się zastanawiam czy istnieja w ogole matki ktore nie krzycza, nie wkurzaja się itd. Czy to jest po prostu kwestia samokatroli albo zaklamania, ze przy znajomych i rodzinie to idealna mamusia a w domu to dzieciakowi nie raz w dupe przylozy ... Jak myslicie ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że takich matek nie ma, bo musiałby mieć mega stalowe nerwy, żeby dziecko NIGDY nie wyprowadziło ich z równowagi. Ja nie wstydzę się mówić, że moje dziecko doprowadza mnie niekiedy swoim zachowaniem do szewskiej pasji - chociaż oczywiście zawsze biorę dziesięć głębokich wdechów i staram się myśleć o czymś przyjemniejszym, niż to, że Młoda wyje już od dziesięciu minut, bo chce kolejną z rzędu bajkę na którą już nie pozwalam. Tylko trochę to przykre, że nie ma się oparcia w najbliższych, bo powinni docenić, że człowiek chce się wygadać właśnie Im. A Ci jeszcze Cię zjadą z góry do dołu jak łysą kobyłę. No cóż...

      Usuń
    2. Moja mama otwarcie przyznaje że macierzyństwo to była dla niej harówka i wywaliła nas do przeczkola jak najszybciej mogła bo myślała że zwariuje. Nigdy nie doceniałam specjalnie tej dozy szczerości ale chyba powinnam to zmienić ;)

      Usuń
    3. Wiesz Sandra ja momentami też cieszę się że moja córa już za dwa tygodnie do przedszkola pójdzie :D

      Usuń
  5. Zgadzam się po stokroć. Też dziś od rana słyszę, że dziecko nie może mnie denerwować, drażnić etc.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jesteśmy matkami i mamy prawo mieć czas dla siebie, ja tez często mówię że S. mnie denerwuje bo nie mogę w spokoju do toalety pójść. Moja rodzicielka na szczęście mnie rozumie....

    OdpowiedzUsuń
  7. Zgadzam się z Tobą w 100% :))
    A te stwierdzenie słyszałam już od 4 lat :D Całe szczęście nie od Mamy, Męża ale od znajomych i "cioć dobra rada" :D

    OdpowiedzUsuń